środa, 27 listopada 2013

champions league: Bayer Leverkusen - Man United



faza grupowa

27 listopad 2013
Leverkusen, BayArena

BAYER LEVERKUSEN
- MANCHESTER UNITED
0:5 (0:2)

Bramki:
0:1 Valencia (22'), 0:2 Spahic (30'-sam),
0:3 Evans (66'), 0:4 Smalling (77'), 0:5 Nani (88')

Widzów: 29 412




Bo jak jechać gdzieś za granicę na mecz to najlepiej w pakiecie :) Dlatego we wtorek mecz w Dortmundzie, a w środę wizyta w oddalonym o niecałe 80 km Leverkusen - mieście znajdującym się praktycznie na przedmieściach Kolonii.


Drużyny Manchesteru United przedstawiać chyba nikomu nie trzeba ale Bayer to też nie jest zespół, który w Lidze Mistrzów znalazł się przypadkowo. Grają w tych rozgrywkach w miarę regularnie, a w 2002 dotarli nawet do finału gdzie minimalnie ulegli Realowi Madryt (1:2). Po drodze do tego sukcesu eliminując w półfinale właśnie drużynę z Manchesteru po dwóch remisach (2:2 na wyjeździe i 1:1 w Leverkusen) także przyszedł czas na rewanż.
W sezonie 2004/05 natomiast bramki dla Bayeru w meczach Ligi Mistrzów strzelał Jacek Krzynówek (w meczach z Realem i Liverpoolem), który był piłkarzem drużyny z Leverkusen przez dwa sezony. Obecnie
piłkarzem Bayeru jest reprezentant Polski Sebastian Boenisch ale taki z niego Polak, że w trakcie meczu zupełnie nie zwróciłem uwagi, że nie ma go nawet na ławce rezerwowych - zdaje się, że jakiś uraz.









Warto wspomnieć o przedmeczowej oprawie bo pomysł był bardzo fajny ale gorzej poszło wykonanie. Najpierw sektor miała zakryć sektorówka, a przy jej ściąganiu miała odsłaniać się kartoniada ułożona pod spodem. Niestety w czasie rozkładanie flagi zawinęła się ona z jednej strony. Wszyscy w napięciu obserwowali walkę z odwróceniem zawiniętego rogu. Niestety cześć osób pomyślała, że sektorówka już jest ściągana i zaczęła pokazywać ułożoną kartoniadę. Tak czy siak efekt końcowy spoko, a hasło pod spodem w wolnym tłumaczeniu to: "Dla wielu to tylko dwa kolory, dla nas rytm serca". 









Poniżej sektor gości przynajmniej ten oficjalny bo jak się okazało po zdobytych bramkach wielu kibiców United było na innych sektorach - właściwie to miałem wrażenie, że jest w sumie więcej niż kibiców gospodarzy. Tak samo  na dworcu kolejowym i w pociągu, którym jechaliśmy. Cóż, przy całej mojej antypatii do Man United muszę przyznać, że ten fakt przekonał mnie, że jest to jeden z najpopularniejszych klubów na świecie.
 
 
Zaczynamy drugą połowę, w której Manchester United dobił gospodarzy stałymi fragmentami gry. 




 
Rooney wprawdzie bramki nie zdobył ale i tak swoje zrobił (3 asysty) więc czas na odpoczynek. 





wtorek, 26 listopada 2013

champions league: Borussia Dortmund - Napoli



faza grupowa

26 listopad 2013
Dortmund, Signal Iduna Park

BORUSSIA DORTMUND
- SSC NAPOLI
3:1 (1:0)

Bramki:
1:0 Reus (10' - k), 2:0 Błaszczykowski (60'),
2:1 Insigne (71'), 3:1 Aubameyang (78')

Widzów: 65 829



W końcu nadeszła wiekopomna chwila - pierwszy raz na meczu najbardziej prestiżowych rozgrywek klubowych na świecie. Cóż, trzeba przyznać, że straciłem cierpliwość. Przez wiele lat liczyłem, że doczekam tej chwili w Krakowie na stadionie Wisły. Podejść było kilka - raz było bliżej, raz dalej. Choć trzeba przyznać, że to na stadionie przy Reymonta miałem okazję usłyszeć "na żywo" hymn tych rozgrywek przy okazji meczu rundy wstępnej przeciwko APOEL Nikozja - fajnie ale chyba wszyscy na stadionie mieliśmy świadomość, że runda wstępna jest trochę jak wersja demo. Żeby doświadczyć pełnej wersji trzeba było więc ruszyć się za granicę.
I w ten sposób po raz czwarty wylądowałem w Dortmundzie.

W sumie jeśli nie w Polsce to czy można wybrać lepsze miejsce na pierwszy raz z Ligą Mistrzów niż mecz klubu, w którym czołowe role odgrywa trójka reprezentantów Polski ? Do tego był to kluczowy mecz dla układu tabeli w chyba najsilniejszej grupie w tej edycji rozgrywek.Tabela przed tym meczem po czterech rozegranych kolejkach wyglądała tak:

1). Arsenal Londyn96-3
2). Napoli97-6
3). Borussia Dortmund66-4
4). Olympique Marseille04-10

Taka sytuacja oznaczała, że Borussia aby w ogóle myśleć o awansie musiała to spotkanie wygrać i to najlepiej w takim stosunku żeby mieć lepszy bilans bezpośrednich spotkań z drużyną Napoli (w pierwszym meczu 2:1 dla Włochów). Z tego powodu mecz zapowiadał się świetnie bo było jasne, że nie ma miejsca na kunktatorstwo. I takie też było to spotkanie: szybkie tempo, sytuacje z obu stron, emocje - naprawdę piłka nożna przez duże "p" jak na Ligę Mistrzów przystało.








Jeśli chodzi o raport z występu Polaków to: Robert Lewandowski rozegrał pełne spotkanie. Gola nie zdobył, zmarnował nawet świetną okazję ale był zamieszany przy każdej bramce dla BVB. Pierwsza padła po karnym na nim, a dwie pozostałe po jego asystach.
Kuba Błaszczykowski spędził na boisku 69 minut i w 2 połowie zdobył bramkę na 2:0.
Powracający po kontuzji Łukasz Piszczek pojawił się na murawie w 81 minucie.





video: wyjście piłkarzy obu drużyn na boisko

video: hymn Ligi Mistrzów







Zaczynamy ...

Mecz świetnie rozpoczął się dla Borussi - w 10 minucie sędzia podyktował rzut karny.

video: rzut karny wykonywany przez Marco Reusa



Po bramce na 2:0 ...


video: cały stadion celebruje bramkę Kuby Błaszczykowskiego





epilog:
W równolegle rozgrywanym meczu Arsenal pokonał Olympique. Dwa tygodnie później w ostatniej kolejce fazy grupowe Borussia zwyciężyła w Marsylii, a Napoli pokonało u siebie Arsenal. Oznaczało to, że na koniec w tabeli trzy pierwsze drużyny miały tyle samo punktów - decydował bilans bezpośrednich spotkań.
Z pierwszego miejsca awansowała Borussia, z drugiego Arsenal. Napoli zostało pierwszą w historii rozgrywek drużyną, które nie awansowała mimo zdobycia 12 punktów. Zabrakło im jednej bramki więcej zdobytej z Arsenalem. To była prawdziwa "grupa śmierci"