wtorek, 19 kwietnia 2016

dfb pokal: Bayern - Werder


dfb pokal, półfinał

19 kwiecień 2016
Monachium, Allianz Arena

BAYERN MONACHIUM
- WERDER BREMA 2:0 (1:0)

Bramki:
1:0 Müller (30'), 2:0 Müller (71 - karny')

Widzów: 75 000


Gra Roberta Lewandowskiego w barwach Bayernu Monachium to idealny pretekst żeby zobaczyć Allianz Arenę czyli jeden z najbardziej charakterystycznych stadionów wybudowanych w XXI w.
A jako, że plotki o odejściu Lewego z Bayernu nasiliły się ostatnim czasie, a w każdej plotce jest ziarno prawdy więc wyjazd na mecz do Monachium trafił na szczyt listy wyjazdowych priorytetów przed zakończeniem tego sezonu. Na tym etapie sezonu klub z Monachium wciąż pozostawał w grze o wszystkie trofea. W Bundeslidze z bezpieczna przewagą zmierzał po mistrzostwo więc istniało ryzyko, że pokonamy taki kawał drogi żeby zobaczyć Lewego w meczu Bayernu, a ten akurat będzie odpoczywał na ławce. Na bilet na mecz Ligi Mistrzów trzeba by wydać majątek więc gdy tylko okazało się, że Bayern został wylosowany jako gospodarz jednego meczu półfinałowego pucharu Niemiec trzeba było korzystać z okazji. W Niemczech krajowy puchar cieszy się dużym prestiżem więc było prawie pewne, że zobaczymy zespół gospodarzy w najsilniejszym składzie (i tak było!) mimo, że rywalem był Werder Brema, drużyna broniąca się przed spadkiem z Bundesligi.

Na stadion z centrum miasta dojeżdżamy z Marienplatz ...


... wsiadając w U-Bahn numer 6. Podróż zajmuje niecałe 20 minut ale ponieważ jest to jedyny publiczny środek transportu jakim można dostać się na stadion trzeba liczyć się ze ściskiem w wagonikach, a, że w Niemczech przed meczami piwo leje się strumieniami podróż jest ciekawa :) Po wyjściu na stacji Fröttmaning wystarczy kierować się za tłumem ...


Mimo, że mecz był rozgrywany w środku tygodnia spotkanie to tak jak każdy domowy mecz Bayernu obejrzał komplet widzów w tym kilka tysięcy kibiców z Bremy, a to przecież ponad 700 km od Monachium.





  video: rozgrzewka Lewego




video: rozgrzewka na boisku i na trybunach przy bawarskich rytmach

video: prezentacja składu Bayernu


video: powitanie obu drużyn





Mecz był ciekawy. Oczywiście Bayern przeważał ale Werder mimo, że tak jak wspomniałem jest drużyną z dolnych rejonów tabeli ligi niemieckiej nie postawił autobusu żeby jakoś dotrwać do rzutów karnych ale starał się groźnie kontratakować. Dodatkowo spotkanie oglądało się przyjemnie ponieważ toczyło się przy głośnym dopingu zorganizowanych grup kibiców obu klubów.

Tutaj sektor fanów Bayernu

W 30 minucie Bayern objął prowadzenie po jednym z kolejnych rzutów rożnych i główce Thomasa Müllera ...




Do przerwy 1:0, może w drugiej połowie Lewy wpisze się na listę strzelców ?





W 71 minucie Lewandowski rozprowadził akcję, po której sędzia podyktował rzut karny dla Bayernu ale niestety do piłki podszedł Müller ...


który ustrzelił dublet i ustalił wynik spotkania ...

video: rzut karny wykonywany przez Thomasa Müllera





Monachium odwiedzone, Allianz Arena zaliczona, Robert możesz zmieniać klub ... :)

sobota, 9 kwietnia 2016

premier league: West Ham - Arsenal


9 kwiecień 2016
Londyn, Boleyn Ground

WEST HAM - ARSENAL 3:3 (2:2)

Bramki: 0:1 Özil (18'), 0:2 Sanchez (35'), 1:2 Carroll (44'),
2:2 Carroll (45'+2), 3:2 Carroll (52'), 3:3 Koscielny (70')

Widzów: 34 977

Uff, udało się rzutem na taśmę zaliczyć domowy mecz West Hamu na Boleyn Ground. Jest to ostatni sezon, który Młoty rozgrywają na tym obiekcie ponieważ po jego zakończeniu po 112 latach użytkowania przenoszą się na Stadion Olimpijski, a na miejscu obecnego obiektu powstaną apartamentowce. Szkoda, kolejny historyczny stadion przestanie istnieć.

 
Na wstępie napisałem rzutem na taśmę ponieważ jak większość rzeczy zostawiłem to na ostatnią chwilę aż zostały ostatnie cztery mecze ligowe i ze względu na duże zainteresowanie tymi spotkaniami władze klubu wprowadziły losowanie biletów wśród osób mających wykupiony Membership. Trzeba było więc zainwestować w członkostwo (45 funtów) i liczyć na łut szczęscia w losowaniu. Na szczęście udało się już w pierwszym losowaniu i mimo, że do kosztów członkostwa doszło jeszcze 75 funtów za bilet to absolutnie nie było co żałować pieniędzy bo trafił się super mecz. Ostatnie derby Londynu na Boleyn Ground i to w sytuacji kiedy obie drużyny po 32 rozegranych kolejkach znajdowały się w ścisłej czołówce premier league. W przypadku Arsenalu  (3 miejsce) nie jest to oczywiście żadna niespodzianka ale West Ham (6 miejsce) pod wodzą Slavena Bilica rozgrywa naprawdę świetny sezon pozostając wciąż z szansami nawet na awans do eliminacji champions league.

Na stadion West Hamu docieramy wysiadając na stacji Upton Park (czasami tą nazwę podaje się jako nazwę obiektu Młotów) i podążając słynną Green Street (słynną między innymi z filmu o kibicach West Hamu, pt. "Green Street Hooligans") ...




W bezpośrednim sąsiedztwie obiektu West Hamu znajduję się kościół. Ciekawe jak to jest kiedy mecz i msza odbywają się w tym samym czasie ?


Pożegnanie stadionu jest również motywem przewodnim na stoiskach z akcesoriami dla kibiców:


Czerwone bloki za East Stand, czyli widoczek dobrze znany z transmisji telewizyjnych z domowych meczy West Hamu:


A taki jest widok z trzeciego rzędu od góry trybuny głównej:





Rezerwa Arsenalu w tym meczu prezentowała się imponująco. Poniżej w grze w dziadka. W środku Theo Walcott, a poza nim na ławce rezerwowych zasiedli: Chambers, Gibbs, Mertesacker, Ramsey i Giroud czyli sami reprezentanci swoich krajów.


W studio BT Sport transmitującej to spotkanie w Wielkiej Brytanii również nie zabrakło dużych nazwisk: (od prawej) David James (były gracz Młotów, 53-krotny reprezentant Anglii i pierwszy bramkarz na mundialu w 2010), Dean Ashton (były napastnik West Hamu) oraz Ian Wright (legenda Arsenalu, który w latach 1991-98 strzelił dla tego klubu 128 goli w 221 meczach, a potem zaliczył jeden sezon w koszulce WHU zakończony bilansem 22/9).


Piłka na swoim miejscu ...


... bańki mydlane wygenerowane, ...


czyli można zaczynać. Obie drużyny wychodzą na murawę przy akompaniamencie kibiców West Hamu śpiewających klubowy hymn "I'm forever blowing bubbles" (Zawsze puszczam bańki mydlane):








Spotkanie rozpoczęło się od nieuznanej prawidłowej bramki dla West Hamu co chyba trochę podłamało gospodarzy, którzy w 35 minut stracili dwie prawie identyczne bramki. West Ham, który w tym sezonie wyrósł na pogromcę faworytów (ograli już raz Arsenal, Manchester City na wyjeździe, Chelsea u siebie oraz dwukrotnie Liverpool) zdecydowanie rozczarowywał swoją grą. Jeśli Andrzej Twarowski komentujący w polskim Canal+ na rozpoczęcie spotkania użył swojego słynnego zwrotu o zapinaniu pasów to w tym momencie wydawało się, że można już je rozpiąć ...

Ale nie w premier league, nie w derbach Londynu. Pod koniec pierwszej połowy dla gospodarzy zaświeciło słońce i w momencie kiedy niektórzy opuścili już trybuny udając się po piwo lub do toalet zdobyli oni kontaktową bramkę:


W lidze angielskiej w takim momencie nie myśli się o zbliżającej się przerwie tylko idzie się za ciosem i po kolejnych dwóch minutach był już remis. Ponownie trafił Andy Carroll:


Od początku drugiej połowy to gospodarze nadawali ton grze ...



... po 7 minutach zdobyli kolejną bramkę. Gdzieś tam w objęciach kibiców i kolegów jest Andy Carroll:


Andy Carroll, bezsprzeczny bohater spotkania po ustrzeleniu hat tricka doczekał się mocniejszego krycia:


Dimitri Payet, największa gwiazda West Hamu i odkrycie tego sezonu w premier league tym razem nie popisał się znakiem firmowym czyli jakąś niesamowitą bramką z rzutu wolnego ale w drugiej połowie napędzał wszystkie akcje gospodarzy:


Arsenal po tym ciosie pozbierał się przy pomocy zmian. Na boisku pojawili się m.in. Aaron Ramsey i Olivier Giroud:



W 70 minucie Kanonierzy doprowadzili do wyrównania i rozpoczęła się jazda od jednego pola karnego do drugiego. Mimo sytuacji z obu stron co w napięciu do ostatniej sekundy meczu obserwowali obaj trenerzy ...


... wynik nie uległ już zmianie: